Underdog Football PL

11 Lipiec 2012

Rex mortuus est, vivat rex!

Filed under: Europa,Polska — Artur Karpiński @ 09:26

Na zdjęciu: Waldemar Fornalik

Za nami Euro 2012 i w konsekwencji wybór nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Tylko futbolowi romantycy niedający dojść do głosu obiektywnej ocenie sytuacji wierzyli naiwnie, iż nowym mentorem naszych kopaczy będzie dobry zagraniczny fachowiec. Każdy, kto choć raz w życiu słyszał Piechniczka i wie, w jakich czasach ten człowiek żyje w swoim chorym umyśle,  mógł stawiać wszystkie pieniądze u bukmachera, że następcą Smudy zostanie Polak. Nie mam zamiaru pastwić się nad pseudoargumentami nestora Polskiej Myśli Szkoleniowej (skrót doskonały, nieprawdaż?), gdyż egzegeza fekaliów wylewających się hektolitrami z chlewu przy Bitwy Warszawskiej sama w sobie jest „pomnikiem twórczości Stanisława Barei” – jak ktoś celnie zauważył. Wersja pisana tej legendarnej już przemowy dostępna jest w bezdennych czeluściach sieci, a znając możliwości polskich internautów i satyryczne zacięcie CeZika czy VJ Dominiona niedługo będziemy pewnie mieli kolejny filmowy hit na YouTube.

Waldemarowi Fornalikowi życzę dobrze, gdyż spośród alternatyw przedstawionych przez PZPN (nawet tych szerszych, ze Skorżą, Probierzem i Kasperczakiem) wydaje się to opcja najlepsza. Piszę „wydaje się”, gdyż zdobywca wicemistrzostwa z Ruchem jest trochę jak taki kot w worku. Nagle z rozmów z Grodzickim i Jankowskim musi przeskoczyć na motywowanie graczy, którym swą filozofię futbolu kilka dni wcześniej wykładał Arsene Wenger czy Jurgen Klopp. To wielkie wyzwanie dla nowego selekcjonera, jednak musimy być dobrej myśli. Wszak sprawia on wrażenie takiego futbolowego dżentelmena – pełnego ogłady i inteligencji. Bardzo przyjemnie się go słucha. Jasne, że tym się nie wygrywa meczów, ale dużo przyjemniej ogląda mi się wywiady z Fornalikiem niż ze Smudą. Z wizerunkowego punktu widzenia na pewno jest to zmiana na plus.

Wybór PZPN-u , zanim jeszcze został ogłoszony, budził mój niepokój pod wieloma względami. Po pierwsze – Fornalik w jednym z wywiadów powiedzieć miał, iż oprze swój zespół na piłkarzach z polskiej ligi. Mając przed oczami biegającego w koszulce z białym orłem Rafała Grodzickiego, Kamila Poźniaka czy Szymona Sawalę, moje serce dostawało palpitacji. Nasz nowy selekcjoner na szczęście zrewidował swój pogląd i – tłumacząc się przekręceniem słów przez dziennikarza – stwierdził, że owszem – chciałby sprawdzić zawodników z Ekstraklasy – jednak tylko tych wyróżniających się i niekoniecznie w kluczowej dla kadry roli. Uff. Odetchnąłem z ulgą. Niech sobie Sawala gra 15 minut w sparingu z Burkina Faso, ale w eliminacjach zdecydowanie wolę Perquisa. I tu dochodzimy do obawy drugiej.

Fornalik rzekł kiedyś, że w Ruchu nie stawia na Latynosów oraz piłkarzy z Afryki, gdyż nie pasują mu mentalnie do zespołu. Samo kategoryzowanie ludzi ze względu na pochodzenie jest dla mnie chore, więc zapaliła się w mej głowie czerwona lampka, czy aby panem Waldkiem nie kierują jakieś uprzedzenia. Z tej obawy wynikał mój strach, czy aby Fornalik nie stanie w jednym szeregu z obrońcami czystości polskiej krwi (na co skądinąd oni bardzo liczyli!) i czy nie skreśli tzw. „farbowanych lisów”. I tu po raz kolejny selekcjoner rozwiał moje wątpliwości. W wywiadzie dla TVP Info powiedział, iż poza trójką z Dortmundu na pewno dużą wartość w kadrze prezentują Szczęsny oraz… Perquis i Polański. Tak więc nadzieje narodowców muszą zostać odłożone na później. I dobrze! Swoją drogą – akces do powrotu do kadry zgłosił dziś Roger Guerreiro. Ciekawe, ile w tym jest gry o kontrakt w polskiej lidze i chęci przypomnienia się naszym prezesom, a ile szczerości… Przypomnę, iż  naszemu naturalizowanemu kadrowiczowi skończył się właśnie kontrakt z AEK-iem i poszukuje on nowego pracodawcy, nie wykluczając powrotu na nowej ojczyzny łono.

Trzecia obawa przed Fornalikiem dotyczyła jego stylu gry. Wiadomo, iż najlepszymi trenerami zostają zwykle obrońcy, jednak jako zwolennik hurra-ofensywnej wersji kopanej też zastanawiało mnie to, czy aby nowy trener nie zechce stworzyć tu drugiej Grecji. W sercu mam takie marzenie, aby Juan Roman Riquelme był Polakiem i cała gra oparta została o jego geniusz, jednak póki mamy Obraniaka, Milę, Rogera czy nie daj Boże Marcina Burkhardta, raczej o pełnym wirtuozerii klasycznym trequartiście nie mamy co marzyć. Choć z drugiej strony, ze swoją techniką Roger mógłby tu być niezłą opcją… Defensywnie nastawiona reprezentacja to jedyna z moich trzech wątpliwości, która póki co nie znikła. Fornalik podkreślał, że trzeba nie tylko atakować, ale i się bronić. Dariusz Gęsior – który przecież nowego selekcjonera zna na wylot – również spotęgował moje obawy, sugerując styl gry, jaki może wybrać jego były klubowy kolega. Promykiem nadziei jest tu fakt, iż Smuda miał grać odważnie i do przodu, a jak to wyglądało na Euro – wszyscy pamiętamy. Tak więc – nie chcę wydawać pochopnych sądów, nim nie zobaczę jak to będzie wyglądało na boisku.

Przed nami mecz towarzyski z Estonią, a potem arcytrudna wyjazdowa inauguracja Eliminacji do Mistrzostw Świata w Czarnogórze. Fornalik nie ma za dużo czasu i sam przyznał, iż rewolucji nie będzie, a kadrę oprze na zawodnikach sprawdzonych przez Smudę. Osobiście fajerwerków się nie spodziewam, choć na pewno z czasem oczekuję postępu taktycznego oraz odważniejszej gry. Nie wspominam tu o aspekcie psychologicznym, bo ułomność pod tym względem chyba każdy polski piłkarz wysysa z mlekiem matki. Lecz nawet i tu tli się iskierka nadziei – Fornalik jako człowiek inteligentny i na pewno bardziej światły niż Smuda, być może nie będzie kręcił nosem na obecność psychologa w kadrze, a wręcz wytłumaczy zawodnikom, jak ważne jest odpowiednie przygotowanie mentalne w świecie dzisiejszego sportu zawodowego. Kadra na pewno też zyska wizerunkowo, dzięki czemu być może uda się pozyskać bogatszych sponsorów. To jednak zostawiam marketingowcom, bo ja całym tym PR-em się brzydzę. Jako kibic polskiej kadry mam ogromną nadzieję, iż pod skrzydłami Dużego Orła Fornalika nasze małe orzełki pofruną na szczyty swych możliwości i dostarczą wiele radości tak mi, jak i wszystkim sympatykom futbolu nad Wislą.

3 komentarzy »

  1. Czy pojawi się wpis o VIVA World Cup?

    Komentarz - autor: mexykaniec — 14 Lipiec 2012 @ 23:53 | Odpowiedz

  2. Nie wykluczam, choć priorytet ma w tej chwili mój pomysł na artykuł o szkoleniu w Polsce🙂 Zapewne w przyszłym tygodniu.

    Komentarz - autor: Artur Karpiński — 15 Lipiec 2012 @ 08:39 | Odpowiedz

  3. No to czekam na jeden i drugi wpis.🙂

    Komentarz - autor: mexykaniec — 16 Lipiec 2012 @ 23:47 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: