Underdog Football PL

1 Grudzień 2011

Młodych mistrzów czar prysł – część I – Portugalia 1991

Filed under: Europa — Artur Karpiński @ 16:46

Młodzieżowe Mistrzostwa Świata często kreują nowe futbolowe gwiazdy. To właśnie na nich rozbłysły talenty takich graczy jak Javier Saviola, Andres d’Alessandro czy Joseba Etxeberria. Często jednak złote medale przywozili piłkarze, którzy niczego więcej w futbolu nie osiągnęli, ba, nawet nie zagrali w seniorskiej kadrze. W tym cyklu postaram się przybliżyć kilku takich jednodniowych bohaterów.

Naszą podróż w czasie zacznijmy od roku 1991, kiedy to na boiskach Portugalii rozgrywano finałowy turniej juniorskiego mundialu. Jedyny raz w historii Korea wystawiła wspólną drużynę i nawet wyeliminowała Argentynę, jednak później została wyeliminowana przez rozpędzoną Brazylię. Canarinhos byli faworytami turnieju, zwłaszcza gdy pokonali 3:0 Związek Radziecki z brylantowym Serhijem Szczerbakowem w składzie (tu mała dygresja: Szczerbakow mógł być najlepszym pomocnikiem na świecie, wymienianym równolegle z Zidanem, jednak w wieku 22 lat spowodował pod wpływem alkoholu wypadek samochodowy i połamał sobie kręgosłup). Brazylijczyków zatrzymali jednak gospodarze, którzy po karnych zdobyli mistrzowski tytuł.

W bramce mistrzów stał Fernando Brassard, obecny trener bramkarzy reprezentacji. Przeciętny golkiper, który… sięgnął po dwa złote medale MMŚ i Puchar Portugalii. O ile rzeczywiście w 1991 roku ówczesny golkiper Louletano był podstawowym zawodnikiem, o tyle dwa lata wcześniej z ławki oglądał poczynania Bizarro, a w pucharowym sezonie w barwach Benfiki zagrał jeden pełny mecz – wielki klasyk z Porto, gdzie puścił trzy bramki. Ot – wielki mozambicki gwiazdor z przypadku. Ale do historii przeszedł…

W ataku zagrał wówczas Gil Gomes, urodzony w Angoli wychowanek Benfiki, który tuż po turnieju rozpoczął swą wędrówkę po świecie: francuskie Tours, szwajcarskie Yverdon i Wil, amerykańskie Jacksonville Cyclones, włoskie Avellino, aż w końcu zakotwiczył na stałe w Anglii, gdzie dogorywał do końca kariery. Meteor bez historii.

Luis Miguel to kolejny z naszych ananasów. Co prawda na omawianym mundialu zagrał zaledwie 30 minut, to jednak złoty medal otrzymał. Gdy jechał na ten turniej, wielu pukało się w głowę. Wszak był to gracz, który nie łapał się nawet na ławkę rezerwowych w przeciętnym Gil Vicente i wypożyczono go do Rio Ave, gdzie ogrywał się przy boku Paulinho Santosa. Zapewne wspomina te chwile z wypiekami na twarzy, bo przez resztę kariery miał okazję grać raczej z piłkarzami mniejszego kalibru. No – może nie licząc momentu, gdy w Uniao de Lamas poznał Petita, późniejszego reprezentanta kraju.

Rezerwowy bramkarz Tó Ferreira to człowiek, który potrafi docenić swój rodzimy klub. W profesjonalnej piłce nie osiągnął absolutnie nic, jednak gdy zdegradowano wielką niegdyś Boavistę do trzeciej ligi, blisko czterdziestoletni jej wychowanek ruszył na pomoc i zagrał w ligowym spotkaniu z Padroense. Niestety, złoty medal w szafie nie pomógł. Weteran portugalskich boisk puścił trzy bramki i „Pantery” straciły cenne punkty u siebie. Obecnie pozostaje bez klubu.

Wisienka na torcie będzie Cao. Piłkarz, o którym raczej niewielu słyszało, ale jego przypadek ciekawy jest z tego powodu, że – wzorem swych nigeryjskich przyjaciół – zaniżył sobie wiek. Mając 23 lata jak gdyby nigdy nic wystąpił w finałowym turnieju, w którym gracze mogli mieć maksymalnie trzy lata młodsi niż ów defensywny pomocnik. Co ciekawe – podobnie jak Ferreira chciał pomóc odradzającej się Benfice, Cao wznowił karierę, by wesprzeć reaktywowane Salgueiros. Chciałoby się powiedzieć: „widzicie, nie tylko w Afryce podrabiają metryki”, jednak obecny trener juniorów Oeiras urodził się w Republice Zielonego Przylądka…

Tak więc obok bajecznego Figo, brutalnego Peixe i błyskotliwego Joao Pinto w ekipie prowadzonej przez Carlosa Queiroza znalazło się miejsce dla kilku graczy, którzy później przepadli w ligowej szarzyźnie. Zupełnie jak nasi juniorscy mistrzowie…

5 komentarzy »

  1. krótko😦

    Komentarz - autor: afaf — 1 Grudzień 2011 @ 16:54 | Odpowiedz

  2. Będą następne części🙂

    Komentarz - autor: Artur Karpiński — 1 Grudzień 2011 @ 17:10 | Odpowiedz

  3. W oczekiwaniu na kolejne części, czytając 10. raz znalazłem nieścisłość – „podobnie jak Ferreira chciał pomóc odradzającej się Benfice”, a z akapitu wyżej wynika, że nie Benfice, tylko Boaviście:) Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: botanik — 20 Grudzień 2011 @ 17:52 | Odpowiedz

  4. PNA w trakcie, może nowa notka?🙂 Prosimy.

    Komentarz - autor: afaf — 1 Luty 2012 @ 21:52 | Odpowiedz

  5. Chcemy czegoś nowego. Najlepiej o Jorge Camposie.

    Komentarz - autor: afaf — 15 Marzec 2012 @ 23:08 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: