Underdog Football PL

10 Luty 2011

Azteckie przeżycia

Filed under: Ameryka Północna — Artur Karpiński @ 12:47

Od wielu lat jestem fanem meksykańskiej drużyny narodowej, głównie za sprawą dwóch szaleńców: Jorge Camposa i Cuauhtemoca Blanco. To na nich się wychowałem i to oni zawsze byli dla mnie symbolami „El Tri”. Jako że to pokolenie piłkarzy bezpowrotnie odeszło z ekranów naszych telewizorów, pozostaje szukać następców wśród młodych – oby nie zaledwie marnych substytutów dawnego utraconego piękna. Dziennikarze i kibice rozpływają się w pochwałach nad Javierem Hernandezem z Manchesteru United, jednak jako że jest to już zawodnik odkryty, nie ma sensu pisać o nim wiele w tym miejscu. Czas poszukać kolejnych diamentów.


Na zdjęciu: Edgar Ivan Pacheco krzyczący „come and get me”

W zeszłym roku takim kamyczkiem do oszlifowania był Pablo Barrera, który trafił do Premiership, gdzie się jednak zagubił. Nie dziwi mnie to specjalnie, gdyż to nie jest liga dla niego. Skrzydłowego Azteków widzę raczej w Hiszpanii niż w topornych rozgrywkach brytyjskich buldogów (choć na szczęście czasy Vinniego Jonesa minęły!). Ostatnio w oko wpadł mi jednak inny młody Meksykanin. Nazywa się Edgar Ivan Pacheco i występuje w drużynie Atlas Guadalajara, gdzie debiutował trzy lata temu będąc osiemnastolatkiem. Zaledwie rok później selekcjoner meksykańskiej kadry powołał młodego pomocnika do kadry narodowej i w ten sposób Pacheco zadebiutował w zielonym trykocie w meczu z Kolumbią. Przez kolejny rok Javier Aguirre nie stawiał na wszechstronnego gracza Atlasu, jednak nowy selekcjoner kadry powołał go na wczorajszy mecz z Bośnią. Gdyby nie Pacheco, Meksyk tego meczu by nie wygrał. Owszem, „Chicharito” i Giovani dos Santos brylowali w ataku, jednak to właśnie 21-letni gracz z rodzimej ligi posyłał im zabójcze piłki z precyzją godną Xaviego. W końcówce Pacheco wziął sprawy we własne ręce i dołożył jeszcze gola.

Edgar Ivan Pacheco ma wszystko, czego potrzeba, by stać się czołowym pomocnikiem na świecie. Jest wszechstronny, szybki, silny, ma zabójcze perfekcyjne podanie, mocny strzał z dystansu, haruje za dwóch pod jednym i drugim polem karnym, a oprócz naturalnej pozycji środkowego pomocnika może grać także na obu skrzydłach.

Na koniec tradycyjnie retoryczne pytanie: czy jakikolwiek klub w Polsce ma w swych notatkach scoutingowych nazwisko Pacheco? Szczerze wątpię…

Dla zainteresowanych polecam skrót z meczu Meksyk – Bośnia. Bohater tej notki gra z numerem 13. Na koniec sympatyczny bonus od pewnego kibica i… dziwnie opóźniona reakcja ze strony policji. Skupcie się jednak na Edgarze.

2 komentarzy »

  1. „Od wielu lat jestem fanem meksykańskiej drużyny narodowej, głównie za sprawą dwóch szaleńców: Jorge Camposa i Cuauhtemoca Blanco.”

    Był tam i szaleniec trzeci – „płowowłosy diabeł” Luis Hernandez. To właśnie trio Campos – Blanco – Hernandez sprawiło, że i ja sympatyzuję z „El Tri”. Viva Mexico!🙂 Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: krzychu81 — 13 Luty 2011 @ 19:09 | Odpowiedz

  2. „Na koniec tradycyjnie retoryczne pytanie: czy jakikolwiek klub w Polsce ma w swych notatkach scoutingowych nazwisko Pacheco? Szczerze wątpię…”

    no tak, bo sprowadzenie aktualnego reprezentanta Meksyku do Polski jest wielce realne… pora zejść na ziemię😉

    ale notka na +

    Komentarz - autor: minor — 14 Luty 2011 @ 15:51 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: