Underdog Football PL

29 Grudzień 2010

I Międzynarodowe Nagrody Underdog Football

Filed under: Underdog Football International Awards — Artur Karpiński @ 20:00

Jako że rok kończący pierwszą dekadę XXI wieku z wolna osiąga swój kres, nadchodzi czas na podsumowania. Dziś ograniczę się jedynie do smagania i głaskania klawiaturą tych, którzy na to zasłużyli w mijającym annum, jednakże małe resume dekady jest w planach. Wyróżnień będzie wiele, bo i dużo ciekawego działo się w roku 2010 w światowym futbolu – także tym mniej medialnym. Weźmy więc do ręki wirtualny pejczyk i sprawmy odrobinę przyjemności przyobranym w spandeksowe maski bohaterom.

Jafar Irimsetov

Nagroda im. Stanleya Matthewsa – przyznawana piłkarzom będącym jak dobre francuskie wino pite na moście w Awinionie w towarzystwie kobiety naszego życia

1. Jafar Irismetov
2. Tomasz Frankowski
3. Saeed Al-Kass

Napastnikowi Dinama Samarkanda poświęciłem już osobny wpis, więc zainteresowanych odsyłam kilka notek niżej. Dodam tylko, że dzięki nominacji mojego przyjaciela Marka Sienkiewicza (ze ś.p. Z kontry) Jafar znalazł się także wśród kandydatów do tytułu Piłkarza Roku na popularnym portalu Z czuba, gdzie w chwili obecnej ma ogromną szansę na brązowy medal.

Popularny „Franek” zaś jest naszym odpowiednikiem Irismetova – to centralny punkt, mózg i głos rozsądku w Jagiellonii Białystok. Dzięki niemu drużyna z Podlasia ma szansę na pierwszy, historyczny tytuł Mistrza Polski, a do tego „Łowca Bramek” swe klubowe obowiązki łączy z nowym zadaniem – szkoleniem napastników kadry narodowej. Czy nauczy ich strzelać gole z łatwością, z jaką sam to czyni? Zobaczymy na Euro 2012.

Brązowy medal przypadł reprezentantowi Zjednoczonych Emiratów Arabskich – Saeedowi Al-Kassowi. Napastnik Al-Wasl doprowadził swój klub do pierwszego w historii tryumfu w rozgrywkach międzynarodowych – Pucharze Zatoki Perskiej. Co ciekawe, obecnie przegrywa walkę o miejsce w składzie ze znanym z występów w Athletic Bilbao Francisco Yeste. Al-Kass ma jeszcze jeden ważny atut – w przeciwieństwie do sporej ilości ćwierćinteligentów biegających po boiskach, Saeed jest inżynierem elektronikiem. Sportowcy z wyższym wykształceniem to dziś rzecz rzadko spotykana i stąd warta podkreślenia.

Nagroda im. Philipa Osondu – przyznawana piłkarskim odpowiednikom Krzysztofa Ibisza, którym z biegiem lat cofa się metryka

1. Mouhamadou Traore
2. Richard Kingson
3. Emmanuel Mbola

O napastniku Zagłębia napisano wszystko. W skrócie to było tak: kilka lat temu na treningu Wisły Kraków pojawia się gracz urodzony tego samego dnia i miesiąca, w tym samym mieście, o takim samym imieniu i nazwisku, co obecna gwiazda „Miedziowych”. Sam zainteresowany zarzeka się, że nic nie wie o istnieniu swojego starszego alter ego, jednak znając praktyki graczy z Afryki pozostanę w tej kwestii sceptyczny.

W kwestii bramkarza reprezentacji Ghany sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, gdyż jedyne źródło internetowe, jakie zachowało dawną datę urodzenia tego gracza to amatorska strona w języku tureckim. Wszak jednak pamięć mam dobrą i kojarzę już dwukrotne cofanie wskazówek u golkipera Czarnych Gwiazd. Przyjeżdżając do Europy figurował jako urodzony w 1973, następnie 1975, a od pewnego czasu 1978. Rysiek! Pożycz wehikuł czasu…

Pozostaje jeszcze kandydat brązowy – nowa nadzieja Tottenhamu – Emmanuel Mbola. Jeśli wierzyć oficjalnym statystykom, reprezentant Zambii rozgrywał ligowe mecze w wieku 14 lat. O ile bywają wyjątki, kiedy to i dwa lata wcześniej na boisko wybiega syn Julio Cesara Baldivieso, to jakoś nie jestem skłonny dać kredytu zaufania dość młodo – trzeba przyznać – wyglądającemu diamentowi z Afryki.

Tak zwany honorable mention: Edel Apula Bete, którego wkopał fałszywy paszport.

Nagroda im. Nicky’ego Salapu – przyznawana za największą kompromitację, porażkę lub zwykły niefart

1. Tresor Mputu
2. Bunyodkor Taszkent
3. Andrzej Bednarz

Dwa lata temu Mputu łączony był z Arsenalem, a jego menedżer zacierał ręce i liczył już miliony funtów. Rok później Tresor został najlepszym piłkarzem Ligi Mistrzów CAF i wydawało się, że lada dzień stanie się światową gwiazdą. Co jednak zrobił ten niedoszły „Kanonier”? Naubliżał sędziom, zachowywał się niesportowo i… został zawieszony na rok przez FIFA. Efekt? TP Mazembe w swym historycznym występie w Klubowych Mistrzostwach Świata musiało radzić sobie bez największej gwiazdy, a Mputu ominęła być może szansa, jaka nigdy już się nie powtórzy. Shame on you, Tresor.

Bunyodkor miał być azjatycką Chelsea. Sprowadzono Brazylijczyków, dano wielkiemu Rivaldo wielomilionowy kontrakt, zatrudniono Luiza Felipe Scolariego i… zamiast Chelsea wyszedł gigantyczny, opasły klops. Owszem, ligę udało się wygrać, jednak na kontynencie trzeba było uznać wyższość rywali i to wcale w niemałym stosunku bramkowym. Wkrótce po azjatyckiej kompromitacji, zwolniono przepłacone gwiazdy i szkoleniowca, a mit o budowie wielkiej drużyny w Taszkencie szlag trafił.

Andrzej Bednarz to pierwszy Polak, który zagrał w Iranie. Niestety, pech chciał, że przeszedł tam o rok za wcześnie. Jak tylko opuścił Zob Ahan, klub ten doszedł do finału kontynentalnej Ligi Mistrzów! Nie chcę tu dopatrywać się skutku i przyczyny, jednak faktem jest, że byłego gracza Radomiaka ominął zaszczyt gry w najważniejszym meczu na azjatyckim kontynencie. Jak pech, to pech.

null

Nagroda im. Desa Fa’aiuaso – przyznawana zawodnikom znanym u siebie, o których pies z kulawą nogą biegajacy po ulicach Braszowa nie słyszał

1. Mauricio Molina
2. Ali Ashfaq
3. Kema Jack

Kolumbijczyk wielkiej światowej kariery już nie zrobi – ma 30 lat i gra w lidze koreańskiej. W ostatnim roku został jednak królem strzelców Klubowych Mistrzostw Świata i wicekrólem strzelców azjatyckiej Ligi Mistrzów. Czy którykolwiek z polskich prezesów narzekających na brak skutecznych snajperów ma swoim notesie nazwisko Molina? Wątpię. Na pewno jest lepszy niż Bartosz Ślusarski.

Ali Ashfaq to taki malediwski mały gwiazdor. Farbuje włosy, piszą o nim gazety, ale strzela dużo bramek i o dwie klasy przewyższa resztę futbolistów w swoim kraju. Żadnego Malediwczyka, o ile wiem, nigdy w Europie nie było, więc gdy dwa lata temu miał trafić do słowackiej Dubnicy wraz z przyjacielem z boiska – Ibrahimem Fazeelem – byłem pełen nadziei (nawet na starym Underdogu o tym pisałem), iż piłka z popularnego turystycznego kraju zagości w świadomości europejskiej. Niestety, gwiazdy reprezentacji Malediwów na Słowacji nie wylądowały i nadal kopią piłkę u siebie. A Ashfaq w Pucharze AFC dystansował klasą i ilością bramek wielu graczy z europejską przeszłością, mając o wiele gorszych pomocników.

Jack ma 28 lat, choć wygląda na starszego od Rogera Milli. W tegorocznej Lidze Mistrzów Oceanii nie miał sobie równych, zwłaszcza w decydującej fazie, kiedy to dzięki jego bramkom mistrz… Papui-Nowej Gwinei – Hekari United – wywalczył to trofeum, pokonując w finale faworyzowane Waitakere United. Ten wyczyn dał tej mikrodrużynie szansę na występ podczas Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie do króla strzelców Ligi Mistrzów – Jacka – dołączył najlepszy goleador eliminacji Mistrzostw Świata 2010 – Fidżyjczyk Osea Vakatalesau. Niestety, nawet ten oceaniczny atak marzeń nie wystarczył na pokonanie choćby jednego rywala w międzykontynentalnych rozgrywkach.

null

Nagroda im. Łukasza Podolskiego – przyznawana piłkarzom pominiętym przez PZPN, którzy mogliby wzmocnić naszą kadrę

1. Chris Wondolowski
2. Ivo Pekalski
3. Anselmo Vendrechovski Junior – Juninho

Wondolowski w wywiadach podkreślał, że gdyby ktoś się nim zainteresował, rozważyłby grę w naszej kadrze. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że sam powinien na kolanach przed Smudą odmawiać „Zdrowyś Franku, Ojcze Nasz”, jednak to nie tak chyba powinno wyglądać. Selekcjoner kadry nawet nie wie o istnieniu tego gracza, o czym sam przyznał w jednym z wywiadów. A wystarczyło podjechać kawałek, gdy był na zgrupowaniu w USA… Teraz Wondolowski dostał powołanie do kadry USA i Smudę ma gdzieś.

Nie narzekamy na nadmiar młodych talentów w Polsce, jednak do Ivo Pekalskiego nie odezwał się nikt. Wiem, gdyż sam przeprowadziłem z nim krótką rozmowę. Ivo wyraził chęć gry dla Polski gdyby było zainteresowanie PZPN-u, jednak powiedział, iż nigdy nikt do niego nie dzwonił ani nie przyjeżdżał. Pekalski ma 19 lat i jest najlepszym piłkarzem mistrza Szwecji oraz gwiazdą młodzieżówki Trzech Koron. Nasi kadrowicze grywają w rezerwach zagranicznych klubów…

Vendrechovskiego poleciłem PZPN-owi osobiście. Zobaczył go skaut w Brazyii i stwierdził, że jest za słaby. Padł argument, że jest za niski. Tak. To samo myślenie, co u Libora Pali. Do polskiej kadry za niscy byliby też Maradona, Messi, Xavi i inni… Tylko zaraz, zaraz… Juninho ma 181 cm wzrostu. 181. Czy aby na pewno tego samego Juninho oglądał skaut PZPN? W każdym razie Vendrechovski trafił najpierw do Korei, a potem do Meksyku, gdzie strzela bramki i gra w pierwszym składzie. Przekwalifikowany został też z defensywnego pomocnika na lewego bądź środkowego obrońcę. Na tych pozycjach raczej kłopotów bogactwa nie mamy…

null

Nagroda specjalna im. Michelangelo Rampulli – za wyjątkową wytrwałość

1. Phil Younghusband

Cztery lata temu Phil został włączony do kadry Chelsea i czekał cierpliwie na debiut w Premiership. Czekał i czekał, aż zapuścił głębokie korzenie w drużynie rezerw. Stamtąd jednak po dwóch latach został wyrzucony jako mało perspektywiczny i kiepski zawodnik. Od 2008 roku Younghusband szuka klubu – bez skutku. Nie przeszkadza mu to jednak być wyróżniającym się graczem kadry narodowej Filipin, dla której zdobywa bramki. Może by tak do Polski?

null

Nagroda specjalna im. Otto Rehhagela – za niespodziewany sukces i wielki awans sportowy

1. Korea Północna

Tak naprawdę komentarz do tej decyzji wymagałby osobnego artykułu. Jak to jest, że ludzie nie mający co włożyć do garnka dają z siebie wszystko, a nażelowani milionerzy z dyskoteki w Manieczkach nie chcą kopnąć prosto piłki, bo im się zniszczy fryzura? Dla przeciętnego fana futbolu Korea Północna odniosła wielki sukces, bo awansowała na Mundial. Nie. To nie jest tylko awans do RPA. Otóż w tym roku Korea została mistrzem Azji w kategorii do lat 19, do lat 16 oraz wygrała AFC Challenge Cup! Kiedy nasi juniorzy dostają baty od Luksemburga i Burkiny Faso, koreańscy nastolatkowie ogrywają Chiny, Australię, Koreę Południową i Japonię. Jak nie wstyd polskim pseudokopaczom w ogóle myśleć o sobie w kategorii „piłkarz”? Koreańczycy z Północy są prawdziwymi bohaterami tego roku i wzorem do naśladowania. Może i naszym wiecznym talentom dobrze zrobiłby obóz pracy u Kim Dzong-Ila?

null

Nagroda im. Julio Valentina Gonzaleza – za spełnianie marzeń wbrew wszystkim i wszystkiemu

1. Timor Wschodni
2. Yadanarbon FC
3. Pohnpei

Rok temu pisałem o marzeniach Timorczyków i szkoleniu młodych adeptów futbolu przez ambitnego Koreańczyka. Otóż dziś ten piłkarski kopciuszek zrywa pierwsze owoce z jabłoni sportowego bogactwa zasadzonego przez Kim Shin-Hwana. Podczas kontynentalnych finałów Timorczycy trafili do grupy śmierci z Japonią i Australią. Kangury odprawiły ich z kwitkiem 5:0, jednak gracze z Kraju Kwitnącej Wiśni długo męczyli się, by strzelić gola i w efekcie wygrali skormnie – 1:0. W ostatnim grupowym spotkaniu Timor Wschodni przegrał z Wietnamem 1:3, jednak dwukrotnie remisował, a jedną z bramek stracił z rzutu karnego. Jak na raczkującą drużynę, podopieczni Kima spisali się na medal, mimo że nie zdobyli nawet punktu. Ale krok po kroczku… W rozgrywkach regionalnych (AFF) Wietnam już pozostał w tyle, a Chiny zdołały Timorczykom strzelić zaledwie jednego gola. W meczu o trzecie miejsce waleczni gracze Kima pokonali Indonezję i zdobyli brązowe medale! To sukces, o jakim nikt jeszcze trzy lata temu nawet nie śmiał marzyć.

Yadanarbon FC to klub z Mianmy, czyli tego, co uporczywie wszyscy nazywają Birmą, gdyż nie podoba im się tamtejsza władza. To tak jakby rosyjscy komuniści nadal mówili o Polsce per PRL. Jakoś jednak tak wychodzi, że twarda ręka rządzących krajem wychodzi na dobre kulturze fizycznej. Polska osiągała sukcesy w latach 70-tych, Korei Północnej w wygrywaniu turniejów azjatyckich nie przeszkadza Kim Dzong-Il, a teraz jeszcze Yadanarbon sięga po Puchar Prezydenta AFC. To takie rozgrywki niższej kategorii, w których biorą udział najlepsze zespoły z krajów, które nie mogą wystawiać swych kandydatów w Lidze Mistrzów. Dotychczas zawsze tryumfowały w tym turnieju zespoły z byłego ZSRR – z Kirgistanu lub Tadżykistanu. Tym razem było jednak inaczej. W 2009 roku liga Mianmy przeszła na zawodowstwo, w Yadanarbonie zatrudniono francuskiego trenera, kupiono kilku zawodników z Wybrzeża Kości Słoniowej i… Lassina Kone zapewnił w finałowej dogrywce zwycięstwo gospodarzom. Marzenia się spełniają!

O Pohnpei pisałem za to całkiem niedawno. Oto uważana za najgorszą na świecie reprezentacja narodowa /de facto – atolowa/ wygrała swój pierwszy mecz, pokonując Bank of Guam Crushers na wyjeździe! Wydarzenie nie z tej ziemi dla tej maleńkiej wysepki, na której mieszka mniej osób niż w Ostrołęce. Obym mógł w przyszłym roku nominować tu reprezentację Sark.

Nagroda im. Nii Lampteya – przyznawana egzotycznym talentom, które mają dwie drogi i jedną z nich nie jest wieczna sława

1. Mirłan Murzajew
2. Ahmad Khalil
3. Kerem Bulut

Podczas gdy niespodziewani tryumfatorzy z Mianmy wygrywali Puchar Prezydenta AFC, faworyci z Dynama-Dordoj Naryń szlifowali swój diamencik, którego nazwisko skrzętnie notowali przybyli na turniej skauci. Murzajew ma już za sobą testy w wielkim Lokomotiwie Moskwa, z którym wyjechał na obóz treningowy do Turcji. Tam wypadł nader dobrze i podpisał kontrakt z wielkim klubem. Póki co występuje w rezerwach.

Ahmad Khalil to cudowne dziecko emirackiego futbolu. Od paru lat jego nazwisko pojawia się w kontekście transferu do znanych europejskich klubów, jednak póki co zostaje on w ojczyźnie. W Mistrzostwach Azji do lat 19 został wicekrólem strzelców (w poprzednich zdobył ten tytuł) i znów czeka, aż ktoś się nim zainteresuje. Rok temu był jedną nogą w Portsmouth, ale ostatecznie nie znalazł się w kadrze bankrutujących Anglików. Powtórzę po raz kolejny – co na to Lech, który podobno szuka napastnika?

Kerem Bulut mógłby być tu nawet na miejscu pierwszym, jednak ma on wszelkie dane, by zamiast drugim Timem Cahillem stać się kolejnym Justinem Georcelinem. Oto mimo transferu do Europy (Czechy to w sumie Europa, ale piłkarsko raczej drugoligowa) popadł on w konflikt z prawem. Zarzuca się mu m.in. działanie w organizacji przestępczej, okaleczenie drugiej osoby i inne czyny zabronione. Czy Bulut kolejne lata spędzi w więzieniu czy na boisku, okaże się już wkrótce. Bądźmy czujni. Póki co błyszczy w australijskiej młodzieżówce i zachwyca skautów.

null

Nagroda im. Marco Van Bastena – przyznawana najlepszym osobom w kategorii mainstream, a jak ja piszę o mainstreamie to nic dobrego nie wróży

1. Diego Forlan
2. Louis van Gaal
3. Wesley Sneijder

Gdyby Forlan urodził się na Malediwach, zapewne nominowany byłby do Nagrody im. Desa Fa’aiuaso, ale jednak Urugwaj to mainstream. Troszkę mniej obrzydliwy, okraszony piękną przedwojenną historią, ale jednak mainstream. Jest jednak coś romantycznego w mundialowych wyczynach Forlana i spółki. Diego z łatwością trafia do siatki, nie mając za sobą światowej klasy asystentów. Davidowi Villi na przykład podają Xavi czy Iniesta, a Forlan zadowalać się musi nie przymierzając Alvaro Gonzalezem. Różnica jest, a Diego gra tak, jakby jej nie było. Dlatego złoto dla blondyna!

Van Gaal to swoisty fenomen. Zrobił z AZ Alkmaar drużynę która ośmieszyła holenderską wielką trójkę, po czym dostał szansę w Bayernie Monachium. Po pewnym czasie Bawarczycy zaczęli grać jak z nut, dochodząc sensacyjnie do finału, gdzie ulegli dopiero Interowi Mourinho. Jako że wszyscy podniecają się The Special One, czuję moralny obowiązek kontestowania zbiorowej masturbacji i oddania hołdu Louisowi.

Holandia zdobyła wicemistrzostwo świata, a Inter sięgnął po najważniejsze trofeum na Starym Kontynencie. Architektem obu tryumfów był znakomity gracz, który został pominięty przez szanowne jury FIFA w tegorocznym plebiscycie. No to niechaj sprawiedliwości stanie się za dość! Wesley Sneijder – brąz.

null

Nagroda im. Ernsta Happela – przynawana najlepszej drużynie w kategorii mainstream

1. Urugwaj
2. Bayern Monachium
3. Fulham

Urugwaj na Mundialu dał mi odczuć odrobinę tego, co mogli sercem odbierać kibice Celestes przed wojną. Gdy widziałem Diego Godina, wyobrażałem sobie, jak interweniował Jose Nasazzi, gdy Muslera rzucał się broniąc strzał rywali, widziałem w nim Roque Maspoliego, Forlan był jak Piendibene, a Suarez jak Scarone… Odżyły wspomnienia, które znam tylko z książek. Tych, za które jestem tak wdzięczny Tomaszowi Wołkowi.

Bayern był dla mnie swoistą niespodzianką, mimo że to duży klub, nie był raczej traktowany serio w kontekście finału Ligi Mistrzów. Tymczasem ani Real, ani Barcelona, ani żaden zespół z Anglii nie zaszły tak daleko jak podopieczni van Gaala. W konfrontacji z Interem trzymałem za nich kciuki.

Fulham to również outsider, który dotarł do finału, gdzie zmierzył się z Atletico. Podopieczni Hodgsona pokazali niesamowitą wolę walki, kolektyw i ambicję. Szkoda, że często tych cech brakuje innym ekipom. Forlan i jego drużyna (Urugwaj) już wyróżnienia otrzymali, więc czas na przedstawicieli Premiership.

null

Nagroda specjalna im. Armii Czerwonej – przyznawana gościom, którzy nie umieją się zachować

1. Chivas

Piłkarze z Guadalajary zostali zaproszeni do południowoamerykańskich rozgrywek w roli gości i… o mały włos by je wygrali. No czy tak zachowuje się ktoś, kto przychodzi w odwiedziny? Wyobraźcie sobie: zapraszacie sąsiada a on bierze waszą żonę do łóżka. Chivas w roli sąsiada a puchar w roli żony. W tym przypadku był jedynie finał, ale niewiele brakowało… No ale skoro dziś można zaprosić Japonię na Copa… America(!)

null

Nagroda im. Duńskiego Dynamitu – przyznawana lekceważonym drużynom osiągającym sukcesy

1. Białoruś
2. Czarnogóra
3. Węgry

Białorusini, mimo reżymu Łukaszenki (surprise! kolejni…), wystartowali znakomicie w eliminacjach do Euro 2012, traktując serio możliwość występów na boiskach dwóch dużych sąsiadów. Czy Aliaksandr Hleb i spółka zagoszczą na polsko-ukraińskiej imprezie? Jest to bardzo prawdopodobne. Białorusini póki co nie tylko nie przegrali żadnego meczu, ale też… nie stracili gola!

Jako osobie z Białegostoku miło było mi czytać pochlebne recenzje, jakie otrzymał Mladen Kasćelan w związku z występem w barwach reprezentacji Czarnogóry przeciwko Anglii. W końcu „młodsi bracia” Serbów zaczynają grać na miarę swoich możliwości i być może nasze Euro będzie dzięki temu bardziej słowiańskie. Białoruś, Czarnogóra… Miód na serce. Jeszcze tylko…

… Węgry! Odwieczni przyjaciele Polski. Kraj, który otwarcie chce, by Polska była liderem Europy Środkowej i nazywa ulice imieniem ś.p. Lecha Kaczyńskiego, nie patrząc na panujące układy polityczne. Oprócz tego że uwielbiam ostrą kuchnię, gulasz, język węgierski i „Szomoru Vasarnap”, cieszę się, że Madziarzy w końcu podnieśli się z piłkarskich kolan i znów tańczą czardasza z możnymi tego świata. Póki co małymi kroczkami, ale niedługo bawić się będzie cały Budapeszt!

null

Nagroda specjalna im. Otto Pfistera – przyznawana trenerowi, który wywarł największe wrażenie

1. Zdenek Zeman

Zeman po dwóch latach wrócił do pilki i po nieudanym flircie z Crveną zvezdą Belgrad, znów usiadł na włoskiej ławce. Zdenek ponownie postawił na Foggię, gdzie odnosił największe sukcesy. Znów widać tę rękę, znów widac tę swobodę, ten ultraofensywny romantyzm, te 4-3-3 przekształcające się w 2-3-5 zależnie od potrzeby. I bilans bramkowy Włochów to wyraźnie uwydatnia. Zeman jest bezkonkurencyjny.

null

Nagroda Złotego Underdoga – przyznawana piłkarzowi, który wywarł największe wrażenie

1. Bader Al-Mutwa

Już w wieku 18 lat zadebiutiował w reprezentacji Kuwejtu i od tego czasu regularnie trafia do siatki rywali w rozgrywkach maści wszelakiej. Rekordy kraju należące do takich tuzów jak Bashar Abdullah czy Wail Sulaiman są poważnie zagrożone, a Al-Mutwa ma dopiero 25 lat. Mógł on już paręnaście miesięcy temu zostać piłkarzem Malagi, jednak transfer nie doszedł do skutku. Został w Qadsii, z którą dotarł do finału Pucharu AFC, gdzie po karnych ulegli rywalom z Syrii. Z reprezentacją zaś w tym roku Al-Mutwa wygrał Puchar Zatoki Perskiej i zdobył tytuł króla strzelców. Nowy sezon ligowy zaczął od sześciu bramek i bardzo możliwe, iż wkrótce dołączy kolejne trofeum do swej osobistej gabloty. O wyjeździe Al-Mutwy do Europy póki jednak co cicho…

Był to wspaniały rok dla futbolu, z mnóstwem niecodziennych emocji, niespodzianek i porywów serc. Oby ten nadchodzący obdarzył nas równie szczodrze, czego wszystkim czytelnikom życzę. Podsumowując:

Piłkarz roku: Bader Al-Mutwa
Trener roku: Zdenek Zeman
Drużyna roku: Korea Północna

5 komentarzy »

  1. Świetna robota Vami!🙂

    Komentarz - autor: Żyłek — 29 Grudzień 2010 @ 21:01 | Odpowiedz

  2. Pękalskim nie ma co się tak podniecać, bo liga szwedzka jest jeszcze słabsza od polskiej ;]

    Komentarz - autor: Szczurek — 30 Grudzień 2010 @ 00:02 | Odpowiedz

  3. Fenomenalna sprawa, zarówno powyższa notka, jak i ogół tekstów na tej stronie. Prawdziwa mieszanka magii, piękna i tajemniczości, oraz romantyzmu z jakim stykamy się poznając piłkarskie historie w najdalszych, często nietkniętych stopą białego człowieka, (:-)) zakątkach globu. Wszystkiego dobrego dla Autora w nadchodzącym 2011 roku, wiele zapału do znakomitego pisania, zdrowia i niesłabnącej pasji jaka bije z Twoich tekstów. Bóg z Tobą!
    Daniel

    Komentarz - autor: Daniel — 30 Grudzień 2010 @ 16:01 | Odpowiedz

  4. Czołem Artur!
    Świetnie, że Underdog powrócił!:) Mam nadzieję, że to nie chwilowy powrót, ale z drugiej strony wiem, jak ciężko wygospodarować czas na pisanie. Nagrody kapitalne i w zasadzie trudno się z nimi nie zgodzić. Jedynie co się tyczy Japonii na Copa America, to mało kto pamięta, ale taka akcja miała już miejsce w 1999 roku. Na własne oczy widziałem:) Tu dowód: http://pl.wikipedia.org/wiki/Copa_Am%C3%A9rica_1999
    Jakiś czas temu i mnie udzieliła się fascynacja Węgrami -> podsyciła i wykarmiła ją zarazem fajna książka „Gulasz z turula”.
    Pozdrawiam i do regularnego czytania!
    Przemek

    Komentarz - autor: Przemek — 11 Styczeń 2011 @ 10:50 | Odpowiedz

  5. Just want to say your article is as astonishing.
    The clearness in your post is simply cool and i can assume you’re an expert on this
    subject. Fine with your permission let me to grab your feed to keep updated with forthcoming
    post. Thanks a million and please keep up the rewarding work.

    Komentarz - autor: therighttypeofguycom — 22 Luty 2015 @ 06:09 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: