Underdog Football PL

6 Luty 2010

Talent przeklęty

Filed under: Oceania — Artur Karpiński @ 15:21

Mieć talent i urodzić się w Europie, Ameryce Południowej czy nawet czarnej Afryce to szczęście. Zazwyczaj w wieku 16-18 lat biją się o Ciebie największe kluby, menedżerowie próbują na Tobie jak najwięcej zarobić, a media ogłaszają Cię – zależnie gdzie się urodziłeś – „nowym Pele”, „nowym Maradoną”, „nowym Van Bastenem” czy „nowym Rogerem Millą”. Jeśli jednak miałeś pecha urodzić się w kraju, którego skauci zachodnich klubów nie potrafiliby znaleźć na mapie, masz spory problem.


Na zdjęciu: Desmond Fa’aiuaso wraca do gry

Piłkarz o którym dziś piszę te słowa jest moim rówieśnikiem, a więc pochodzi z [najlepszego😉 – dop. AK] rocznika 1984. Od małego przejawiał niesamowity talent i smykałkę do strzelania bramek. Wystarczy powiedzieć, iż w wieku 16 lat został królem strzelców rodzimej ligi. Niestety, Desmond Fa’aiuaso, bo o nim mowa, urodził się w dalekim Samoa i może zdobycie snajperskiej korony tej ligi nie jest osiągnięciem na miarę wygrania Ligi Mistrzów, choćby i azjatyckiej, ale młody Des z pewnością miał potencjał być najlepszym, co jego kraj miał do zaoferowania w historii rodzimej piłki (nie licząc Tima Cahilla, który jednak wybrał reprezentowanie Australii, więc pomijam ten przypadek). Rok później Fa’aiuaso debiutuje w narodowej kadrze i zdobywa w niej bramki na zawołanie. Gdy ma zaledwie 18 lat, zostaje kapitanem pierwszej reprezentacji Samoa i jej najlepszym graczem. Występuje także w reprezentacji młodzieżowej, która bierze udział w eliminacjach do MMŚ. W meczu z faworyzowaną Nową Zelandią w 6. minucie meczu dzierżący dumnie opaskę kapitana Fa’aiuaso pokonuje Glenna Mossa i sensacja wisi na włosku. Niestety, rywale zdołali przed końcem spotkania strzelić dwa gole. Do 78. minuty jednak to Samoa tryumfowało za sprawą swego genialnego kapitana.


Na zdjęciu: Uśmiechnięty Desmond z nadzieją patrzy w przyszłość

Sam Des został wybrany jednym z najlepszych zawodników tamtych eliminacji i wzbudził zainteresowanie swoją osobą. Mówiono o kontrakcie w Newcastle United, jednak okazało się, iż chodziło jedynie o australijski klub o tej nazwie. Jedynie – jednak dla zawodnika z Samoa to przeważnie i tak więcej niż szczyt marzeń. Fa’aiuaso jednak nie przeniósł się do najsilniejszej ligi Oceanii i pozostał w domu. Bardzo młodo ożenił się i spłodził dwójkę dzieci. Zamiast do Newcastle, trafił do AS Pirae w lidze Tahiti. Szło mu tam bardzo dobrze, a jego klub o mało co nie wygrałby oceanicznej Ligi Mistrzów.


Na zdjęciu: Logo Ligi Mistzów OFC

Zawiedziony jednak brakiem perspektyw na przyszłość, zawiesił buty na kołku i zaczął uprawiać… rugby. Ściślej mówiąc – jego siedmioosobowy wariant. Kiedy już przez dwa lata Fa’aiuaso występował w narodowej drużynie Samoa w tym sporcie, przypomniano sobie o jego futbolowej przeszłości. Wówczas to nowozelandzki klub YoungHeart Manawatu, znany w regionie z tego, iż lubi sprowadzać piłkarzy z okolicznych wysepek (graczem tego klubu był np. król strzelców oceanicznych eliminacji do MŚ 2010 – reprezentant Fidżi Osea Vakatalesau), postanowił zmontować sobie pacyficzny atak marzeń.


Na zdjęciu: Des Fa’aiuaso w barwach swojego nowego klubu

Jego podstawowymi elementami mieli być najlepszy bombardier z Vanuatu – Seule Soromon oraz właśnie Desmond Fa’aiuaso. Nasz rugbysta na pierwszym treningu naciągnął sobie jednak mięsień i przez miesiąc nie był zdolny do gry. Na szczęście w grudniu 2009 zdołał zadebiutować w barwach nowego klubu, partnerując Soromonowi w ataku. Niestety, po dwóch spotkaniach w pierwszej linii Fa’aiuaso znów wypadł ze składu. Co ciekawe, od kiedy Des znów znajduje się poza drużyną, jego ekipa rozpoczęła tragiczną serię kilku porażek z rzędu i znacząco spadła w ligowej tabeli. W Manawatu wszyscy czekają na w pełni sprawnego Fa’aiuaso, który narzeka na zimny, w porównaniu z Samoa, klimat w Nowej Zelandii i to właśnie go wini za mięśniowe urazy. Mi pozostaje jedynie mieć nadzieję, iż bez wątpienia najbardziej utalentowany gracz w historii reprezentacji Samoa w końcu wróci do zdrowia, formy i wszystkim tym, którzy o nim zapomnieli, pokaże jak się strzela bramki. Przecież już w swoim drugim występie w dorosłej kadrze, mając 17 lat, zdobył cztery gole w samoańskich derbach z amerykańskim terytorium o tej samej nazwie…

4 komentarzy »

  1. Pamiętam, gdy jeszcze FIFA była zjadliwa, a było to w wersji RTWC 98 grałem Samoa od samego początku eliminacji do finału i zdobyłem Mistrzostwo🙂. Takie małe sentymenty.
    A bohater ma rzeczywiście pecha, choć chyba przesadzasz, że skauci zachodnich klubów nie wiedzą gdzie jest Samoa😉. I brakuje mi zawodników z tak ‚egzotycznych’ krajów w Europie, to by było coś.

    Komentarz - autor: timon — 6 Luty 2010 @ 15:36 | Odpowiedz

  2. I learned from watching Diane Garnick’s life… never underestimate an underdog!! Those come from behind victories can be so so sweet.

    http://www.facebook.com/pages/Diane-Garnick/188133090053

    Komentarz - autor: Carol Stamos — 6 Luty 2010 @ 18:54 | Odpowiedz

  3. Zawsze lubiłem Desa sprowadzać w CM01/02😀 Chociaż jak grałem mniejszymi klubami to szedł do Hiszpanii albo USA i tam radził sobie całkiem nieźle.

    Komentarz - autor: Szczurek — 7 Luty 2010 @ 12:30 | Odpowiedz

  4. Mam nadzieję, że blog zostanie reaktywowany🙂

    Komentarz - autor: JNK — 25 Maj 2010 @ 23:42 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: