Underdog Football PL

31 Październik 2009

Indonezyjskie nadzieje lat 90-tych – co z nich wyrosło?

Filed under: Azja — Artur Karpiński @ 16:28

W latach 90-tych w Indonezji istniał projekt, na mocy którego młodzi chłopcy dostawali staże w wielkich europejskich klubach, zdobywali doświadczenie i… mieli tu zostać i robić karierę u boku najlepszych. Jak pokazała historia, pomysł był dobry, ale zabrakło nadzoru nad tym wszystkim, by przyniósł konkretne efekty. Najbardziej znane osobistości, które skorzystały na tym nowatorskim projekcie to Kurniawan Dwi Yulianto, Kurnia Sandy i Bambang Pamungkas.


Na zdjęciu: Kurnia Sandy

Zacznijmy od środkowego. Sandy nigdy nie był i nie będzie wielkim bramkarzem, ani nawet czołowym w swym kraju. Rokował jednak wspaniale. Już w wieku 18 lat ocierał się o dorosłą kadrę Indonezji i wkrótce wraz z 20 innymi graczami z Indonezji wyleciał do włoskiej Sampdorii. Tamtejsze władze z owej sporej grupy graczy wybrali jedynie dwóch, których uznali za mocno utalentowanych: Sandy’ego i Kurniawana (o nim później). W pierwszym składzie bronił wówczas jednak albo Matteo Sereni, gracz włoskiej młodzieżówki, albo doświadczony Fabrizio Ferron. Młody Indonezyjczyk musiał zadowolić się rolą trzeciego bramkarza. To oczywiście nie pomogło mu w rozwoju i po roku wrócił do ojczyzny. Tam bronił barw wielu drużyn, w tym Persiku Kediri, z którym grał w Azjatyckiej Lidze Mistrzów w 2007 roku. Zespół z Indonezji trafił wówczas do grupy śmierci, z Sydney FC, Urawa Red Diamonds i Shanghai Shenhua. Nikt nie dawał outsiderom choćby nadziei na punkt, a ci wywalczyli ich aż siedem, nie przegrywając u siebie meczu. Niestety, komplet przegranych wyjazdów spowodował, iż nie awansowali dalej. W Indonezji jednak pokonani schodzili i Australijczycy, i Chińczycy. Jednie Urawa wywalczyła remis 3:3. To jednak był właściwie ostatni moment, kiedy świat usłyszał o Kurnii Sandym. Obecnie, w wieku 34 lat, ów były piłkarz Sampdorii trenuje młodzież w szkółce piłkarskiej Arsenalu w Indonezji, a także pogrywa w drugoligowej Persebayi. Z pewnością jednak nasz bohater mając 19-20 lat marzył o grze w londyńskim klubie, a nie tylko o pomocy w szkoleniu im indonezyjskiego narybku…


Na zdjęciu: Kurniawan Dwi Yulianto

O ile Sandy był najlepszym golkiperem młodego pokolenia, tak Kurniawan Dwi Yulianto miał zadatki na gracza klasy światowej. Bez cienia przesady. Grając w młodzieżowej drużynie Sampdorii mijał rywali jak tyczki. Największym jego minusem była bardzo mikra postura – o ile w światowej czołówce są niżsi od niego zawodnicy (173 cm), to ciężko by było znaleźć szczuplejszego. W epoce siłowego futbolu to musiało się dla Kurniawana źle skończyć. Jednak to nie jego warunki fizyczne spowodowały nagły zakręt w karierze młodego chłopaka ze środkowej Jawy. W wieku 19 lat z Sampdorii odszedł do szwajcarskiej Lucerny, w której barwach zagrał w europejskich pucharach i zdobył nawet gola podczas jednego ze spotkań Pucharu Intertoto. Były to jednak czasy ostrych limitów nakładanych na kluby, jeśli chodzi o obcokrajowców. Przez to Kurniawan, jako zawodnik z Indonezji, musiał ciężko pracować, by w ogóle znaleźć się w meczowej kadrze. To jednak nie wszystko. Jako wciąż dorastający mężczyzna, w Szwajcarii Kurniawan był szczególnie narażony na uroki nocnego życia. Sam w obcym świecie pełnym możliwości. Zaczęły się nocne eskapady do klubów o szemranej reputacji, narkotyki i w konsekwencji fatalna dyspozycja piłkarska. Po roku Indonezyjczyk został odesłany na Jawę z etykietką „niespełniony talent”. Przez kolejne trzy lata grał w lokalnej lidze i… znów wdał się w narkotykowy skandal. Wyrzucono go z reprezentacji i właściwie skreślono jako piłkarza i człowieka zupełnie. Wówczas pomocną rękę wyciągnął mu klub PSM Makassar, który w podziękowaniu Kurniawan doprowadził do mistrzostwa Indonezji. Wrócił także do kadry narodowej i przez kolejne pół dekady był jej największą gwiazdą. W 60 spotkaniach międzynarodowych zdobył 33 bramki i z takim bilansem w roku 2006 zakończył reprezentacyjną karierę. W klubie gra do dziś – broni barw Persisam Putra Samarinda. Kto wie, gdzie byłby Kurniawan, gdyby powiodło mu się w Szwajcarii?


Na zdjęciu: Bambang Pamungkas

Bilans reprezentacyjny Dwi Yulianto jest na pewno godny pozazdroszczenia, zwłaszcza, że był rekordem kraju aż do tego roku. Kto go pobił? Zgadza się – nasz ostatni dzisiejszy bohater – Bambang Pamungkas. W przeciwieństwie do pozostałej dwójki, nie brał on udziału w masowych testach w genueńskiej Sampdorii. Jego przygoda z Europą wyglądała inaczej i zaczęła się ciut później. W końcu jest od swych byłych kolegów z reprezentacji o cztery lata młodszy. W wieku 18 lat w 30 spotkaniach ligi indonezyjskiej zdobył 24 bramki w barwach Persiji Dżakarta i tym samym zyskał uznanie w oczach europejskich scoutów. Miał propozycje z takich klubów jak Roda Kerkrade, 1. FC Köln, Borussia Mönchengladbach czy w końcu wielki Bayern Monachium. Nie zdołał jednak podpisać kontraktu z żadnym z tych zespołów i ostatecznie trafił do… EHC Norad z amatorskiej ligi holenderskiej. Nie był to oczywiście szczyt marzeń młodego chłopaka, który marzył o tym, by któregoś dnia stać się co najmniej tak sławny jak jego kolega z reprezentacji – Kurniawan. Dość powiedzieć, że w pierwszym sezonie międzynarodowych występów, Pamungkas w 11 spotkaniach zdobył 7 bramek dla kadry narodowej Indonezji. Europejska gorączka szybko przeszła młodemu napastnikowi i wkrótce znów strzelał bramki dla Persiji Dżakarta. Trzeba podkreślić, że strzelał je na zawołanie. Do dziś ma ich prawie setkę. Bambang związał się z klubem ze stolicy na dłużej i tylko jeszcze raz postanowił spróbować swych sił za granicą. W latach 2005-06 występował w malezyjskim Selangorze – najpopularniejszym klubie w tym kraju – gdzie w 42 spotkaniach zapisał się na listę strzelców – bagatelka – 39 razy. W tym czasie zdobył też mistrzostwo, dwa puchary Malezji i koronę króla strzelców jednego z nich. Po dziś dzień Pamungkas strzela bramki z olbrzymią łatwością, co pozwoliło mu pobić rekord kraju należący do tej pory do Kurniawana – w 64 spotkaniach ma już 34 bramki i na pewno na tym nie poprzestanie. W ostatnim sprawdzianie towarzyskim z reprezentacją wojska indonezyjskiego dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a już w najbliższą środę swe snajperskie umiejętności poćwiczyć będzie mógł na reprezentacji Singapuru.

Niestety, Bambang Pamungkas, podobnie jak Kurnia Sandy i Kurniawan Dwi Yulianto kariery w Europie nie zrobił. Każdy z nich miał w skali azjatyckiej wielki talent – dwóch z nich być może w skali światowej. W piłce jednak poza talentem, trzeba mieć też furę szczęścia. O ile świat zapomniał o tych trzech Indonezyjczykach, od tego jest Underdog, by słuch o nich nie zaginął!

1 komentarz »

  1. Kurniawan, grał u mnie w CMie 01/02🙂

    Komentarz - autor: timon — 31 Październik 2009 @ 19:42 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: