Underdog Football PL

17 Październik 2009

Znikający futboliści

Filed under: Afryka,Ameryka Północna,Europa — Artur Karpiński @ 14:07

W świecie piłki zdarza się tak, że jakiś piłkarz znika bez śladu. Co prawda w epoce Internetu całkowite zatarcie swej bytności wydaje się wysoce nieprawdopodobne, to nie jest niemożliwe. Piłkarze znikają w różnych okolicznościach i z różnych powodów. Może to być na przykład chwila wielkiej sławy jakiegoś rezerwowego, który kilka lat później gra w amatorskich ligach i nikt nie wie co się z tym graczem dzieje. Taki przypadek opisał Marek Sienkiewicz na swym blogu, w osobie Charlesa-Édouarda Coridona.


Na zdjęciu: Emmanuel Ifeanyi Ekwueme

Innym zupełnie przypadkiem jest sytuacja, gdy zawodnik po prostu nie wraca z urlopu. Kiedyś krążyła anegdota, że by jak najdłużej opóźnić swój powrót do Polski, Nigeryjczyk Emmanuel Ekwueme przysyłał do klubu faks z informacją, że musi zostać w domu, bo ma pogrzeb. W ten sposób „pochował” podobno kilka osób ze swej rodziny. Jednak czasem takie przedłużające się wakacje mogą trwać… wieczność. Wielki zawodnik, jeden z najbardziej niedocenianych piłkarzy Afryki lat 90-tych, szaleniec, szaman, bardzo widowiskowa postać – Shamo Quaye – wyjechał na urlop ze Szwecji, w której grał, do rodzinnej Ghany i tam zmarł w bardzo tajemniczych okolicznościach. W jego kraju roiło się od plotek, włącznie z wersją zamordowania go przez organizację przestępczą skupioną wokół ludzi zarządzających ghańską piłką. Jest i możliwość… pośrednia(sic!).


Na zdjęciu: Onyekachi Nwoha w pojedynku z piłkarzami Evertonu

Pewien Nigeryjczyk nazwiskiem Onyekachi Nwoha grał w ukraińskim Metaliście Charków, z którym nawet wystąpił w Pucharze UEFA 2007/08, gdzie mógł pojedynkować się z gwiazdami Premiership z Evertonu. Wkrótce jednak Nwoha stracił miejsce w drużynie i został odesłany do Zarii Łuhańsk. Na ukraińskiej prowincji temu filigranowemu zawodnikowi jednak się nie podobało, więc gdy wyjechał na urlop do domu… zniknął. Przez rok nikt na Ukrainie nie wiedział co się dzieje z zawodnikiem z Charkowa. Uznano go za zaginionego i zaczęto podejrzewać, że nie żyje. Tymczasem, po roku milczenia, sam Onyekachi Nwoha stawia się na… treningu norweskiego Startu Kristiansand. Skandynawowie testują go, jednak nie podpisują kontraktu i każą mu czekać do zimowego okna transferowego. Nwoha do dziś pozostaje bez klubu, a w Charkowie pewnie nadal nie wiedzą, co się dzieje z ich zawodnikiem…

Tak więc oblicza zniknięć mogą być różne, od zwykłego zapomnienia, przez tragiczne historie, aż po zwykłe kombinatorstwo. O ile dwóch ostatnich przyczyn uniknąć się nie da, to przed tą pierwszą starajmy się za wszelką cenę bronić. Bo każdy piłkarz sprawił, że kiedyś choć jedna osoba uśmiechnęła się z powodu jego udanego zagrania. Ocalmy wspomnienia…

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: