Underdog Football PL

4 Październik 2009

Na świętej górze płonie znicz…

Filed under: Europa — Artur Karpiński @ 14:45

Tak mogliby zaśpiewać Ormianie, cytując utwór grupy KelThuzzaR o innym wzniesieniu, czcząc swój legendarny Ararat. Góra ta, mająca olbrzymie znaczenie nie tylko dla historii Armenii, ale i religii chrześcijańskiej oraz muzułmańskiej, dała nazwę jednemu z najsłynniejszych klubów piłkarskich w kraju.


Na zdjęciu: Góra Ararat

Za ohydnych czasów komuny Ararat Erywań radził sobie wyjątkowo dobrze. Jako jeden z nielicznych klubów spoza rosyjskiej części czerwonego imperium doszedł bowiem, nomen omen, na szczyt. Stało się to w roku 1973, kiedy to ekipa mająca w składzie wielką gwiazdę radzieckiej piłki – Arkadego Andreasjana – wywalczyła dublet: do mistrzostwa ZSRR dołożyła bowiem Puchar Związku Radzieckiego, w którego finale pokonała Dynamo Kijów. Sam Andreasjan był zdecydowanie najjaśniejszym punktem Araratu w przeciągu całego sezonu. Był to jednak jeden z tych graczy, którzy pozostali wierni swemu klubowi aż do końca. Nigdy nie opuścił Araratu i tu zakończył karierę, w międzyczasie zdobywając z reprezentacją ZSRR brązowy medal podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium.


Na zdjęciu: Właściciel Araratu Hracz Kaprielian i Arkady Andreasjan

Po zawieszeniu butów na kołku, Andreasjan został trenerem. Pod jego wodzą Homenmen Bejrut, ormiański klub z Libanu, dotarł do drugiej rundy azjatyckiego Pucharu Zdobywców Pucharów, jednak tam nie sprostał saudyjskim rywalom z Rijadu. Jednak legendarny gracz z Erywania bardzo chciał doprowadzić do sukcesów przede wszystkim swój ukochany zespół. Podchodził do tego zadania trzykrotnie, jednak za żadnym razem nie udało mu się nawet sięgnąć po krajowy prymat. Jedynie w 1997 roku pod wodzą Andreasjana Ararat sięgnął po krajowy puchar. Do mistrzostwa kraju cztery lata wcześniej doprowadził tę drużynę inny szkoleniowiec – Armen Sarkisjan. Co ciekawe – w europejskich pucharach Ararat trafił raz na polski klub – GKS Katowice, który zresztą po serii rzutów karnych pokonał. Było to w 1995 roku, kilka miesięcy przed ponownym objęciem sterów przez Andreasjana w tej drużynie.


Na zdjęciu: Bilet z meczu GKS Katowice – Ararat Erywań

Jednak nawet gdy były olimpijczyk z Monachium nie trenował swej drużyny, zawsze głośno wypowiadał się na tematy sportowo-polityczne odnośnie Armenii. To nie podobało się szefowi tamtejszego ZPN-u – Rubenowi Hajrapetjanowi, który wystosował formalne ostrzeżenie pod adresem Andreasjana i całego Araratu w ogóle, grożąc poważnymi konsekwencjami w przypadku niezastosowania się do niego. Dziwnym trafem, w niedługim czasie Ararat Erywań nie otrzymał licencji na grę w europejskich pucharach, mimo znakomitej gry w lidze, w której to zakończyli sezon ex aequo na pierwszym miejscu z Pjunikiem. O mistrzostwie zadecydował dodatkowy mecz, który Ararat przegrał dopiero po dogrywce. Mimo to, jako wicemistrz kraju, powinien grać w Pucharze UEFA. I tu do gry wszedł AZPN z Hajrapetjanem na czele. Nagle dopatrzono się jakichś nielegalnych działań ze strony oficjeli Araratu i w krótkim oświadczeniu prezes tamtejszego związku stwierdził, iż nie będzie tolerował łamania prawa i Ararat w pucharach nie wystąpił. Od tego zaczęła się zresztą wędrówka tego klubu w dół tabeli. W obecnych rozgrywkach klub ten zajmuje ostatnie miejsce, a przez cały sezon wygrał póki co zaledwie jeden mecz. Do ratowania drużyny przystąpił nie kto inny jak Arkady Andreasjan… Po raz czwarty…


Na zdjęciu: Prezes AZPN – Ruben Hajrapetjan

Andreasjan trenerem wybitnym nie jest, co pokazują jego skąpe dokonania na szkoleniowej niwie. Na pewno jednak działanie związku, polegające na uciszaniu przeciwników, pokazuje nam, iż nie tylko w Polsce źle dzieje się w piłkarskiej centrali. Tyle że w Armenii role się odwróciły. Tu w roli naszego „betonu” występuje 46-letni biznesmen, członek prawicowej partii, ojciec trójki dzieci, dobrze wykształcony ekonomista, który pełnił ważne funkcje w dużych firmach. W wyborach do parlamentu w 2007 roku otrzymał najwięcej głosów w swym okręgu. Naprzeciwko niego stoi legenda sowieckiej piłki – 62-letni niespełniony trener, który marzy o powrocie swego klubu do potęgi… Na tym wszystkim jednak cierpi przede wszystkim znakomity klub i wielkie tradycje, jakie z nim się wiążą. Czy Ararat podniesie się po raz kolejny? Myślę że tak. Jednak tu potrzebna jest współpraca na linii klub – związek, a zarówno Andreasjan, jak i Hajrapetjan nie wykazują woli dialogu…

2 komentarzy »

  1. „Nigdy nie opuścił Araratu”
    Z czysto formalnego punktu widzenia opuścił za młodu Ararat na rzecz małego klubu z Armawiru.

    Komentarz - autor: jakas1 — 5 Październik 2009 @ 15:28 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: