Underdog Football PL

1 Październik 2009

Katarska sensacja w półfinale, Uzbecy do domu

Filed under: Azja — Artur Karpiński @ 13:52

W dniu wczorajszym rozegrano ćwierćfinałowe spotkania azjatyckiej Ligi Mistrzów oraz Pucharu AFC. Największe emocje wzbudzało oczywiście spotkanie w Korei, gdzie Pohang Steelers podejmowali typowany na faworyta rozgrywek Bunyodkor Taszkent – z Rivaldo w składzie i Luizem Felipe Scolarim w charakterze trenera. Cel przed obecnym sezonem był jasny: promocja krajowej piłki poprzez tryumf kontynentalny. Z takim fachowcem na ławce i światową gwiazdą na boisku wydawało się to bardzo prawdopodobne.


Na zdjęciu: Rivaldo w koszulce Bunyodkora Taszkent

Mający dwubramkową przewagę z pierwszego meczu Uzbecy przystąpili do tego meczu na luzie, jednak musieli pamiętać o szczelnej defensywie – w końcu Koreańczycy grali u siebie i z pewnością nie mieli zamiaru się oszczędzać. Niestety – odwieczne problemy Bunyodkora dały o sobie grać. NA samym początku drugiej połowy goście próbowali założyć nieudaną w ostatecznym rozrachunku pułapkę ofsajdową i Kim Jae-Sung znalazł się sam na sam z bramkarzem, co pewnie wykorzystał. Następnie rzut rożny, błąd w kryciu i Denilson podwyższył na 2:0. Taki wynik promował Pohang, gdyż zdobyli bramkę na wyjeździe. Wkrótce jednak przepis ten nie miał żadnego znaczenia, gdyż Uzbecy jak zwykle pogubili się w obronie i ponownie brazylijski snajper Pohang miał czyste pole wokół siebie. Przy stanie 0:3 kibice Bunyodkora myślami byli zapewne już w domach, jednak iskierkę nadziei zostawił im Wiktor Karpienko – strzelec bramki z pierwszego meczu. Wynik 3:1 oznaczał dogrywkę. W 104. minucie spotkania do główki skacze dwóch obrońców gości, bramkarz Uzbeków Niestierow oraz Macedończyk Ristić z Pohang Steelers. To właśnie ten ostatni tyłem głowy kieruje piłkę do bramki i jest po meczu. Koreańczycy pokonują Bunyodkor 4:1 i awansują do półfinału. Gdyby Niestierow został w bramce, zapewne gol by nie padł. Pytanie teraz nasuwa się jedno: czy Scolari utrzyma pozycję szkoleniowca? W kontynuację mocarstwowych ambicji „jaskółek” nie wątpię, więc prognozuję tu raczej zmianę trenera niż porzucenie planów podbicia Azji. Zanosi się na kolejne zakupy i miliony petrodolarów wydanych na przebrzmiałe gwiazdy europejskiego futbolu. A może to dobra opcja dla Ebiego Smolarka?…

Bramki z meczu:

W pozostałych spotkaniach drugi reprezentant Uzbekistanu – Pachtakor Taszkent – z łatwością uległ Al-Ittihad Dżudda 0:4 w Arabii Saudyjskiej i również pożegnał się z rozgrywkami AFC Champions League na etapie ćwierćfinału. „Lwy” więc także nie pokazały kłów, a ich forma obronna wołała o pomstę do nieba.

Bramki ze spotkania w Dżuddzie:

Na szczęście fani mniej znanych azjatyckich klubów mogą być zadowoleni z jednego ze swoich przedstawicieli. Oto po sprawieniu ogromnej sensacji w pierwszym meczu katarski Umm-Salal był skazywany na sromotną porażkę w Korei, jednak w przeciwieństwie do mistrzów Uzbekistanu poradził sobie z napierającym FC Seul. Obie bramki w spotkaniu zakończonym remisem 1:1 padły w pierwszych 16 minutach, a zaczęli strzelać niespodziewanie goście. Koreańczyków stać było tylko na odpowiedź jednym trafieniem. Oznacza to eliminację gospodarzy tego spotkania i promocję do półfinału zdobywców Pucharu Emira Kataru.

Bramki z tego spotkania:

W ostatnim, czwartym, meczu pojedynek toczyły ze sobą dwa japońskie kluby: Nagoya Grampus Eight i Kawasaki Frontale. W pierwszym spotkaniu Nagoya objęła prowadzenie po strzale Josha Kennedy’ego, jednak później straciła dwie bramki. Na własnym boisku nie dali już się zaskoczyć i pokonali rywali 3:1, a ostatnią z bramek znów zdobył znany z gry w Bundeslidze Australijczyk.

Oto i bramki z japońskiego pojedynku:

W półfinałach Nagoya zagra z Umm-Salal, a Al-Ittihad będzie rywalizować z Pohang Steelers. Tak więc po jednym z klubów mają: Japonia, Korea Południowa, Arabia Saudyjska i Katar. Czy finał będzie bliskowschodni, wschodnioazjatycki czy mieszany – dowiemy się już 28 października.

Warto wspomnieć także o rozstrzygnięciach w Pucharze AFC. Tu też Uzbecy stracili swą jedyną nadzieję – Neftczi Fergana – która to przegrała bramkami strzelonymi na wyjeździe z hongkońskim South China. Inna rewelacja rozgrywek – tajskie Chonburi – nie sprostało niestety Binh Duong. Na pocieszenie fanów piłki niszowej zostaje fakt, iż przynajmniej owi Wietnamczycy zagrają w półfinale. Grający po raz pierwszy od lat u siebie Kurdowie z Arbil przegrali z kuwejckim Al-Kuwait i drużyny z Kurdystanu także nie zobaczymy w kolejnej rundzie. Drugi z kuwejckich zespołów natomiast nie sprostał rewelacyjnemu Al-Karama z Syrii. Tak więc w półfinałach AFC Cup mamy po jednej ekipie z Hongkongu, Wietnamu, Syrii i Kuwejtu. Emocje dopiero przed nami.

Bramki z meczu Arbil – Al-Kuwait:

Binh Duong – Chonburi:

Al-Arabi – Al-Karama (seria rzutów karnych):

South China – Neftchi Fergana:

2 komentarzy »

  1. Umm-Salal kompletnie niezasłużenie awansował. W pierwszym meczu strzelali mega-farciarskie brami, podczas gdy Seul dominował i tak samo było w rewanżu. A Smolarek przecież nie pójdzie do byle klubiku, piłkarz z takimi dokonaniami jak on.😉

    Komentarz - autor: Szczurek — 1 Październik 2009 @ 14:20 | Odpowiedz

    • Koreańczycy reklamują też postawę sędziów z pierwszego meczu, ale wobec pamiętnych MŚ 2002 ich ujadanie jest śmieszne.

      Komentarz - autor: Artur Karpiński — 1 Październik 2009 @ 14:24 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: