Underdog Football PL

26 Wrzesień 2009

Germańskiego dyptyku odsłona wtóra: nazista w służbie Jej Królewskiej Mości

Filed under: Europa — Artur Karpiński @ 17:11

Na wstępie chciałbym podziękować panu Sergiuszowi Boberowi za miłe słowa na jego blogu odnośnie tekstu u Lutzu Pfannenstielu. Dziś, zgodnie z obietnicą, druga i ostatnia część cyklu opowieści o niemieckich bramkarzach. Tym razem przeniesiemy się do historii, a ta – jak wiadomo – często budzi kontrowersje.


Na zdjęciu: Bert Trautmann

Mimo że, podobnie jak wczorajszy bohater, nigdy nie zagrał w reprezentacji Niemiec, uznany został przez legendarnego Lwa Jaszyna jednym z dwóch najlepszych bramkarzy na świecie. Tym drugim był oczywiście sam autor wypowiedzi. Jednak niełaska selekcjonerów reprezentacji nie była powodem, dla którego wybrałem postać Berta Trautmanna jako temat tego artykułu.

Jako młody chłopiec, jeszcze przed wojną, Bert należał do organizacji, która wkrótce przekształciła się w Hitlerjugend. Zdobywając wiele medali w różnych dyscyplinach sportowych w kategorii juniorskiej był przez nazistowskie władze postrzegany jako wzór do naśladowania dla innych niemieckich nastolatków. Gdy wybuchła wojna, Trautmann zaciągnął się do Luftwaffe. Mimo że początkowo pracował przy radiostacji, szybko przeniesiony został do spadochroniarzy. I tu ciekawostka odnośnie szczegółów służby Trautmanna w wojsku III Rzeszy – jako szeregowy został przydzielony do służby w Polsce, gdzie słynął głównie z robienia głupich kawałów innym żołnierzom, za co zresztą został aresztowany kiedy podpalił samochód sierżanta powodując poparzenie starszego stopniem wojaka. Oprócz Polski, walczył także na terenie dzisiejszej Ukrainy oraz stacjonował w Normandii – w czasie kiedy alianci bombardowali niemieckie pozycje. Trautmann kilkakrotnie został wzięty do niewoli, jednak zazwyczaj udawało mu się uciec. Dopiero pewnego razu, gdy wpadł w ręce brytyjskiego żołnierza, został przewieziony do obozu jenieckiego w Wielkiej Brytanii. Jak na ironię – to była najlepsza rzecz, jaka mogła się przydarzyć młodemu Niemcowi.

Kiedy po wojnie jeńcom wojennym zezwolono na powrót do ojczyzny, Trautmann postanowił pozostać na Wyspach. Choć początkowo piłka nożna była dla niego jedynie dodatkiem do codziennej fizycznej pracy, to jego świetne występy w bramce amatorskiego St. Helens Town FC przyciągały coraz więcej widzów oraz – rzecz jasna – działaczy klubów z wyższych klas rozgrywkowych. Trzeba przy tym zaznaczyć, że swą przygodę z ligową piłką Trautmann zaczął bardzo późno – w wieku 25 lat. Rok później – z doświadczeniem zdobytym jedynie w lidze amatorskiej – zadebiutował w barwach wielkiego Manchesteru City. Dla człowieka, który jeszcze 4 lata wcześniej był zwykłym nazistowskim sierżantem, to było spełnienie wszelkich dziecięcych marzeń. W przeciągu roku z prowincjonalnego rolnika stał się gwiazdą jednej z najsilniejszych lig świata. Oczywiście angielskim kibicom nie podobało się to, że w bramce ich ukochanego klubu stoi Niemiec – w dodatku nazistowski żołnierz, jeniec wojenny. Organizowane były nawet uliczne demonstracje domagające się wyrzucenia Trautmanna z klubu. Ten jednak nic sobie z tego nie robił i wkrótce był największą gwiazdą swej drużyny. Mało tego – to właśnie ten spadochroniarz, który dla zabicia nudy grywał z kolegami w piłkę stacjonując w Polsce, jako pierwszy zawodnik spoza Wysp Brytyjskich otrzymał nagrodę przyznawaną najlepszemu piłkarzowi ligi angielskiej. Miał wówczas już 33 lata, a ukoronowaniem jego doskonałej postawy w całym sezonie był ostateczny tryumf w finale Pucharu Anglii. Finale, którego nie udało się wygrać rok wcześniej. Jednak to nie sam fakt zdobycia trofeum zapadł kibicom w pamięć. Otóż były to czasy, kiedy nie można było dokonywać zmian. W związku z tym, kiedy Trautmann padł na ziemię uderzony kolanem przez rywala, były dwie możliwości: osłabienie zespołu brakiem bramkarza w najważniejszym meczu od wielu lat albo gra z kontuzją. Mimo że niemiecki golkiper nie czuł się najlepiej, pokazał swój typowo niemiecki hart ducha, zacisnął zęby i grał do końca. Ostatecznie Manchester City puchar zdobył, a kiedy Trautmanna po meczu zawieziono do szpitala, okazało się, że… dwa kręgi szyjne ma złamane, a trzy przemieszczone. Tylko cud spowodował, że uszkodzone organy ułożyły się tak, że wzajemnie się zablokowały, co uratowało Trautmannowi życie. Bert kontynuował karierę w Manchesterze, rozgrywając w tym klubie ponad pięćset spotkań. Jak wspominałem na początku artykułu, Lew Jaszyn nazwał go jednym z dwóch najlepszych bramkarzy świata.

Po zakończeniu kariery Trautmann zaangażował się w słynny projekt Niemieckiego Związku Piłki Nożnej polegający na wysyłaniu trenerów do egzotycznych krajów, w celu promowania futbolu i rozwijania tamtejszych talentów. W ten sposób były as Manchesteru City pracował w charakterze selekcjonera w Birmie, Liberii oraz Pakistanie. Po przejściu na emeryturę, nasz bohater założył Fundację Trautmanna, mającą na celu promocję pozytywnych wartości wśród młodzieży poprzez piłkę nożną. Najważniejszą z nich jest zaś ta, która towarzyszyła Niemcowi przez całe życie – zarówno w wojsku, jak i w karierze piłkarskiej – odwaga.


Na zdjęciu: Bert Trautmann z dziećmi podczas realizacji jednego z projektów Fundacji

Fragmenty legendarnego finału Pucharu Anglii 1956:

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: