Bohater tej notki jest rok młodszy ode mnie, więc niedawno świętował swoje 26. urodziny. W wieku 11 lat zapisał się do szkółki FK Auda Ryga – mało znanego klubiku ze stolicy Łotwy. Na swój pierwszy poważny mecz czekać musiał aż do 21. urodzin, kiedy to zadebiutował w lidze w barwach nieistniejącego już FK Ryga (wcześniej grał w amatorskich drużynach Wiola Jełgawa i Alberts Ryga). Prawdziwej szansy tam nie dostał i trafił z powrotem do Audy. Klub, który go wychował, grał wówczas w drugiej lidze, a na tym poziomie Čekulajevs nie miał sobie równych. W 30 meczach zdobył… 51 bramek (!) i został absolutnym rekordzistą Łotwy w ilości strzelonych goli w przeciągu sezonu. Młodym napastnikiem natychmiast zainteresowała się Jurmala (klub, w którym obecnie występuje były stoper Arsenalu – Igors Stepanovs) i kolejny sezon Čekulajevs spędził w tejże drużynie. Jako że nie imponował tam najlepszą skutecznością, wysłany został na kilkumiesięczną kwarantannę do Czech. W trzecioligowym FK Náchod-Deštné, gdzie grał także obecny zawodnik Górnika Wałbrczych – Daniel Zinke, Łotysz odzyskał skuteczność i z miejsca stał się lokalną gwiazdą. Po powrocie do ojczyzny znów jednak nie miał szczęścia i wkrótce wyleciał aż na daleką Islandię. Nie trafił tam do znanych w Europie klubów jak IA czy IBV, a do malutkiego Vikingura Ólafsvik, gdzie ponownie strzelał na zawołanie. Dobre występy w krainie gejzerów zwróciły uwagę szefów estońskiego Transu Narwa. Drużyna ta poza zdobyciem krajowego pucharu i wicemistrzostwem kraju nie może pochwalić się niczym szczególnym, jednak dzięki Čekulajevsowi potrafi nawiązać walkę z najlepszymi. Dziś Trans traci do liderującej Flory trzy punkty i ma rozegrane dwa mecze więcej, co sprawia, że o mistrzostwie raczej może zapomnieć, aczkolwiek drugie miejsce i gra w europejskich pucharach jest bardzo realna. Co więcej, Čekulajevs wyrósł na prawdziwą gwiazdę ligi, strzelając w 30 meczach… 42 bramki. Dla porównania – wicelider klasyfikacji strzelców zanotował zaledwie 19 trafień. Czy Čekulajevsa czeka wielka międzynarodowa kariera? Wątpię. To doskonały egzekutor, który potrafi bezlitośnie obnażać obronne braki rywali, jednak w ligach gorszych niż średnie europejskie. Znając życie, w Polsce byłby gwiazdą w drużynach I ligi, a w Ekstraklasie stanowiłby ciekawą opcję w ataku. Dlaczego jednak ciężko będzie zakontraktować go w Polsce? Otóż jego karierą opiekuje się agencja menedżerska, która ma pod swymi skrzydłami takich graczy jak Yaya Toure czy Eden Hazard. Čekulajevs raczej nigdy nie podąży śladami swoich kolegów z agencji, jednak może uda mu się wypłynąć na troszkę szersze wody niż liga estońska… Tego mu życzę. Na pewno ten obunożny snajper zasługuje na szansę!
28 Wrzesień 2011
2 komentarzy »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack
Krótko i mało ciekawie, taka zwykła notka biograficzno-statystyczna, która osobie przesiadującej czasem na wikipedii czy innej stronie z ligami europejskimi nie będzie niczym nowym. Ale fajnie, że znowu piszesz
komentarz - autor: afaf — 28 Wrzesień 2011 @ 21:40 |
Z tymi łotewskimi snajperami, to trzeba ostrożnie:) Lukjanovs to niezły grajek, ale po jego skuteczności na Łotwie można było wnosić, że rozniesie naszą ekstraklasę. Tymczasem w Polsce w 66 meczach uzbierał na razie tylko 5 goli.O młodocianej gwiazdce Denissie Rakelsie i królu strzelców tamtejszej ligi nie wspominając:)
komentarz - autor: Przemek — 30 Wrzesień 2011 @ 10:22 |