
Na zdjęciu: Smutny Daniel Amokachi
Euroimperializm rozprzestrzenia się jak rak w światowej piłce. Tak jak kiedyś nasza cywilizacja podbijała (i niszczyła) inne kultury, tak dziś to samo dzieje się na płaszczyźnie futbolowej.
Pierwszym smutnym przykładem była moja rozmowa z grupą Koreańczyków podczas mych zagranicznych wojaży. Mienili się fanami futbolu, ale ich świat kręcił się wokół Manchesteru United i Park Ji-Sunga. Opowiadali, jak to w Korei całymi rodzinami czy grupami przyjaciół ludzie oglądają mecze “Czerwonych Diabłów” i ekscytują się przy każdym dotknięciu piłki przez najbardziej znanego reprezentanta swego kraju. Na pytania o K-League reagowali jedynie śmiechem, twierdząc że w Korei nikt tego nie ogląda.
Dziś na popularnym portalu goal.com znalazłem doskonały artykuł, który ten odwrót od lokalnej piłki na rzecz gwiazd z telewizora pokazuje na przykładzie Afryki i niegdyś silnej ligi nigeryjskiej. Nie pomogły tejże nawet powroty dawnych gwiazd: Daniela Amokachiego, Uche Okechukwu czy znanego z polskich boisk Thankgoda Amaefule. Stadiony świecą pustkami, a młodzi chłopcy wolą ubrać koszulkę Leo Messiego niż Rashidiego Yekiniego. Zachęcam do lektury: